Polskie Stowarzyszenie Kiteboardingu

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Aktualności Sezon 2010 prawie zakończony

Sezon 2010 prawie zakończony

Drukuj PDF

Sezon 2010 dobiega powoli końca. Skończyły się polskie cykliczne zawody. Dla naszego kitesurfingu ten rok okazuję się bardzo owocny i obfituje w historyczne zdarzenia. Napiszę jak ja go oceniam.

Zacznę od sukcesów polskich zawodników startujących w międzynarodowych zawodach. Nasze dziewczyny absolutnie dominują zawody na których się pokażą. Karolina Winkowska walczy o tytuł mistrzyni świata, Asia Litwin byłaby w podobnej sytuacji, gdyby nie kontuzje jakie męczą ją od początku sezonu. Ania Grzelińska jest gwiazdą w KTE. Michalina Laskowska wraz z Wiktorią Boszko pięknie rywalizowały w zawodach krajowych.

Panowie odpuścili sobie w tym roku PKRA i skoncentrowali się na europejskim cyklu KTE. Na pewno nie dominowali jak dziewczyny ale byli groźni dla najlepszych. Mogliby zająć jeszcze lepsze miejsca, gdyby dane było im rywalizować w podwójnych eliminacjach albo gdyby wiało na Sylcie.

 

Sezon ten ugruntował pozycję racingu. Po raz pierwszy odbył się Puchar Polski w Race. Co ciekawe, cykl składał się z połączonych zawodów przygotowanych przez różnych organizatorów – to nowinka na naszym podwórku. Jednak najciekawsza była zażarta walka pomiędzy starym wygą Łukaszem „Księciem” Ceranem a młodym pistoletem Błażejem „Błaszko” Ożógiem. O tytule mistrzowskim decydowały ostatnie wyścigi – o tych gonitwach będzie się opowiadało nawet za parę lat. Tomek „Niebrzydki” Janiak i Filip „Świstak” Porzucek pokazali, że mogą być groźni dla powyższej dwójki. Cieszy mnie, że w tej dyscyplinie startują również kobiety i mastersi. Chylę czoła Michalinie (która pokonała mnie na Mistrzostwach Polski - w ostatnim wyścigu) i przed Jackiem „Papą” Dakterą, z którym wygrywałem o włos ale w generalce i tak poległem. Papa Dakti do Ciebie te słowa – młodzi mają z kogo brać przykład! W II Mistrzostwach startowało 20 zawodników a większość już na rasowych deskach.

Wspomnę jeszcze tutaj o debiutantach. Wojtek Issel zadziwił wszystkich swoim repertuarem trików. Jego brat Krzysiu będzie miał dobry przykład do naśladowania. Paweł Kiczka to kolejny talent, który posmakował zwycięstwa nad pozornie od niego lepszymi. Denis Żurik wkrótce zacznie mieszać w kategorii najmłodszych.

Już się nie kontroluję, bo artykuł miał być o tym jak widzę własnymi oczami ten sezon. O zawodach i zawodnikach napiszę dokładniej w kolejnym artykule.

Wracam do tematu. Co wydarzyło się jeszcze historycznego?

Przede wszystkim w końcu zawodnicy mają swoje stowarzyszenie. Były wcześniejsze próby zjednoczenia sił ale dopiero w 2010 udało domknąć się ten projekt. Nazwaliśmy się PSKite i powstaliśmy na bazie stowarzyszenia Kamikaze, które we wcześniejszych latach zajmowało się organizacją zawodów Pucharu Polski. Prezesem został Adam Szymański, który jest  w środowisku szanowaną osobą, sędzią międzynarodowym, człowiekiem z wizją, pasjonatem, jednym z pierwszych osób pływających w Polsce na kajcie. Możecie spotkać go najczęściej w okolicach Rewy – oczywiście nad wodą. Urozmaicony skład zarządu PSKite daje szanse na szybszy rozwój sportu zawodniczego co w pewien sposób poskutkuje polepszeniem się również kitesurfingu rekreacyjnego. Mamy fajne pomysły, chcemy jak najlepiej, pracujemy charytatywnie i będziemy dbać o polepszenie się warunków dla naszych członków. Jednak nie będę tutaj czarował, że jesteśmy nieomylni a wkrótce zacznie lecieć manna z nieba. Każdy przecież widzi, że nasz sport jest nadal niszowy a branża niezbyt mocna finansowo. Nie każdego da się zadowolić i może się okazać, że komuś nie będzie pasowało jedna czy druga decyzja PSKite. Tym bardziej kolejny raz apeluje do wszystkich zawodników lub osób chcących mieć wpływ na dalszy rozwój – bądźcie aktywni na tej stronie. Stworzyliśmy dla członków forum, gdzie można dzielić się swoimi pomysłami, uwagami. Im więcej głosów, tym mądrzejsze zapadną decyzje. Najgorsze co może nam teraz się zdarzyć to Wasza obojętność. Nie wychodźcie z założenia, że skoro w zarządzie są właściwi ludzie to można im zostawić prawo podejmowania decyzji. Wy decydujcie. Chcemy ożywić stronę, forum, wprowadzić ankiety – zapraszam.

Fakt historycznie bardzo istotny: po raz pierwszy w Polsce rozegrano zawody międzynarodowe. I to jakie! Od razu finał Pucharu Europy KTE. Piękny spot w Świnoujściu, 5 dni zawodów, 76 zawodników, sporo wiatru, sukcesy naszych to podsumowanie w ekspresowym skrócie. Podczas tych zawodów nastąpiło kolejne historyczne wydarzenie: podpisanie dokument o przyjęciu PSKite do International Kiteboarding Association IKA. Dzięki temu nasi zawodnicy będą mieli ułatwione starty w kolejnych sezonach w zawodach rangi międzynarodowej. Myślę, że sukces cyklu KTE (mimo marnych warunków wiatrowych) przekonał zawodników do IKA, które banicją KPWT zrobiło sobie na początku sezonu paru wrogów. Efekt końcowy mieliśmy okazję zobaczyć w Świnoujściu – generalnie wszyscy zadowoleni. Daleko jeszcze do ideału ale znaleźliśmy się na dobrej drodze. Stowarzyszenie z IKA spowodowało, że od przyszłego sezonu będziemy mieli nowe regulaminy, standardy i wymogi w stosunku do organizatorów zawodów. Chyba nie musze pisać, że z korzyścią dla samych zawodników.

Co jeszcze zapamiętam z tego sezonu? Na pewno marne warunki wiatrowe podczas wakacji. Tym bardziej wzbudza szacunek fakt, że Puchar Polski Ford Kite Cup został rozegrany na każdej edycji! Tutaj słowa uznania należą się dyrektorowi zawodów Mirkowi Stępniewskiemu. Po tym sezonie już wiem, że Stempel ma w żyłach krew jakiegoś szamana. Serwery pogodowe pokazują w porywach 5kts, 30 kresek na termometrze, totalna plaża, zawodnicy opuszczeni z resztek wiary (co niektórzy nie wstawili się na zawody! Oj Dakti, Dakti albo co gorsza opuścili zawody po pierwszym bezwietrznym dniu! ) a Stempel wyczarowuje świeżą i równą bryzę 15kts.

Puchar amatorów KIA – wiele nie napiszę bo byłem tylko na zawodach w Kołobrzegu. Zadziwiła mnie różnica poziomu zawodników w porównaniu do zeszłego sezonu. W tym sezonie królowała zasada: kto nie zrobi hapeka i kiteloopa ten d…! Poza tym widziałem sporo zawodniczek co dobrze wróży na przyszły sezon.

Niestety Summer Kite Festival i Loosersi nie mieli takiego czarodzieja pod ręką i te kultowe zawody z niepowtarzalną atmosferą odbyły się praktycznie bez dobrego wiatru. SKF uratowany został przez racing, dzięki któremu tysiące ludzi na plaży dowiedziało się po co tyle zachodu dookoła Ambera.

Na koniec napisze o historycznych wydarzeniach z osobistego punktu siedzenia. Sukces KiteTeamu.pl był niekwestionowany. Mateusz Derleta, Łukasz Maciejewski i Marek Junior Rowiński przechodzili wszystkich jak burza i najczęściej przegrywali jedynie ze sobą. Do tego Michałek Maciejewski brylował w juniorach. Sukces ten niech będzie dla innych przykładem – w grupie siła! Freestyle to sport indywidualny ale sukcesy odnosi dzięki wspólnym treningom,  przyjacielskiej atmosferze.

Z powyższego wyniknął kolejny historyczny fakt. Wszystko-wygrywający-od-trzech-lat Victor Borsuk przypomniał sobie smak przegranej na polskim podwórku. Co do pierwszej przegranej z Juniorem można było mieć wątpliwości ale druga wygrana Juniora była w pełni zasłużona. Ten sezon wygrał Victor z wynikiem 3:2 w bezpośrednich starciach. Nie będę ukrywał, ze z faktu pierwszych porażek mistrza w heatach cieszę się wyjątkowo. Czemu?... bo w końcu Victor doczekał się paru rywali, którzy nie tylko mają szansę wygrać z mistrzem w chwilach jego słabości ale już zaczęli wygrywać i to po ostrej walce. A to oznacza trzy rzeczy.

Podniósł się poziom polskiej czołówki.

Victor za rok będzie przygotowany jak nigdy.

Poziom freestylu wzrośnie jeszcze bardziej.

Przez ostatnie trzy lata Victor miał tylko jednego rywala – Maćka Kozerskiego, który akurat w tym roku zrobił sobie przerwę w występach na zawodach kitesurfingowych i postanowił skupić się na wake – czyli jeździe za drutem. Wyszło mu to lepiej niż sam się chyba spodziewał. Został mistrzem Polski - gratulacje. Mam nadzieję, że Maciek bogatszy w wake’owe doświadczenia wróci na kitesurfingowy plac boju w następnym sezonie i zrobi się jeszcze ciekawiej.

Powyższe fakty, które można śmiało przedstawiać  jako sukcesy nie powinny pozwolić zapomnieć o mniej radosnych chwilach. Naszą zmorą są kontuzje. Zdarzyło się ich niestety parę. Czy można ich uniknąć? Raczej nie ale  na pewno ograniczyć tak. Nie zapominajcie o profilaktyce przez zimę. Akrobatyka, joga, rozciąganie – naprawdę pomaga. Dodatkowo wykupcie sobie ubezpieczenie. Co prawda nie pozwoli uniknąć kontuzji ale pozwoli ograniczyć koszty leczenia i szybciej wrócić do pełnej sprawności.

Druga rzeczą na jaką warto zwrócić uwagę, to mniejsza liczba zawodników biorących udział w Pucharze Polski. Zastanówcie się nad tym, pomyślcie co zrobić abyśmy mieli problem z nadmiarem chętnych. Podzielcie się tym na tutejszym forum.

Patrząc na powyższe kitesurfingowy rok 2010 wg mnie będzie dobrze pamiętany – a wynik Karoliny może okazać się kropką nad i . Zostały jeszcze 3 edycje a do Giseli brakuje jej 445pkt – nie tak wcale dużo.

Uważajcie wszyscy na zdrówko, nie łapcie kontuzji, uczcie się wzorowo, bądźcie mili dla innych, nie poddawajcie się nudzie, no i oczywiście zapisujcie się do PSKite oraz zaglądajcie częściej na tą stronę.

 

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować.

Logowanie

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 258 gości